LaboChem
Strona Główna ˇ Doświadczenia ˇ Forum ˇ LinkiNiedziela, Październik 21, 2018
Nawigacja
Strona Główna
Doświadczenia
Forum
Linki
Kontakt
Galeria
Szukaj
FAQ
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 32
Najnowszy Użytkownik: AngelOrits
Banery
stat4u Bezpieczna strona 75823363331670390232.jpeg
Polska uczelnia ma najpotężniejszy mikroskop na świecie
Newsy Jeden z najpotężniejszych na świecie mikroskopów elektronowych Titan Cubed G-2 60-300 uruchomiono na Akademii Górniczo - Hutniczej. Urządzenie o olbrzymiej mocy i doskonałej rozdzielczości pozwala na badanie najmniejszych elementów struktur metali, związków chemicznych czy tkanek biologicznych.
To drugi w Europie po ośrodku w austriackim Grazu najnowszej generacji analityczny mikroskop elektronowy (trzeci na świecie działa w USA). Titan Cubed G-2 60-300 umożliwia powiększenie badanego materiału nawet o trzy miliony razy i jest wyposażony w unikalny detektor promieniowania rentgenowskiego.
Wart ponad 15 mln zł mikroskop ma 3,7 wysokości i wraz z całym oprzyrządowaniem waży 3,5 tony. Znajduje się w specjalnie przystosowanym pomieszczeniu, którego fundamenty izolują drgania, a obudowa chroni od zanieczyszczeń. W laboratorium zniwelowane jest także pole magnetyczne, a panele chłodzące pozwalają utrzymać stałe parametry temperatury i wilgotności. Na urządzenie tego pomieszczenia i laboratoriów uczelnia wydała ok. 5 mln zł. Zakup samego mikroskopu został sfinansowany z funduszy strukturalnych UE.
- Jeśli makrokosmos badamy teleskopem Hubble'a, to tym mikroskopem badamy mikrokosmos. Badamy nanostrukturę w skali atomowej. Ponieważ struktura rzutuje na właściwości znając ją możemy sterować jak chcemy właściwościami materiałów - wyjaśniała prof. Aleksandra Czyrska - Filemonowicz, z Katedry Metaloznawstwa i Metalurgii Proszków AGH, a zarazem kierownik Międzynarodowego Centrum Mikroskopii Elektronowej dla Inżynierii Materiałowej AGH.
- To kolejny krok, którego dokonujemy, aby być jedną z najlepszych uczelni w Europie. Chcemy robić badania na najwyższym światowym poziomie i mamy ku temu doskonałą kadrę - mówił rektor AGH prof. Antoni Tajduś. - Dziś bez sprzętu nie da się w branżach technicznych nic zrobić. Tylko wysokiej klasy aparatura umożliwia badania na odpowiednim poziomie i tylko dzięki temu można funkcjonować w świecie - dodał dziekan Wydziału Inżynierii Metali i Informatyki Przemysłowej, prof. Mirosław Karbowniczek.
W nowym mikroskopie mogą być badane wszystkie ciała stałe m.in. materiały ceramiczne, stopy metali, kompozyty, półprzewodniki, włókna, tkanki, grafeny. Próbki materiałów są przygotowywane w laboratorium i oglądane wcześniej pod innym mikroskopem - mikroskopem skaningowym z działem jonowym.
- Titan Cubed G-2 60-300 jest tak wyjątkowy, bo pozwala nam nie tylko zobaczyć pojedyncze atomy, ale możemy też powiedzieć, które atomy są gdzie. To ważne, bo współczesna inżynieria materiałowa zajmuje się kształtowaniem mikrostruktur i właściwości materiałów już na poziomie atomowym - mówiła dr Beata Dubiel Międzynarodowego Centrum Mikroskopii Elektronowej.
Wyniki pracy mikroskopu będą wykorzystywane w różnorodnych dziedzinach: głównie w badaniach mikro- i nanostruktur - elementów, które są niezbędne do budowy m.in. procesorów komputerów, implantów medycznych czy silników odrzutowych.
Z nowoczesnego mikroskopu będą mogli korzystać także naukowcy z innych polskich ośrodków, jeżeli podpiszą umowę z AGH.(PAP) (www.odkrywcy.pl)
Elektroniczny "nos"
Newsy Nowoczesne urządzenia mogą zastąpić człowieka nawet w tak "ludzkich" sprawach jak ocena smaku, zapachu i wyglądu substancji. Elektroniczne języki zastępują zmysł smaku, elektroniczne nosy zmysł węchu.Nad zdecydowanie tańszym, niż dostępne komercyjnie, prototypem elektronicznego nosa do analizy frakcji lotnej destylatu rolniczego pracuje Tomasz Dymerski, doktorant w katedrze chemii analitycznej Politechniki Gdańskiej nagrodzony w projekcie stypendialnym "Innodoktorant".
Destylaty rolnicze stanowią surowiec w produkcji spirytusu oraz napojów alkoholowych. Obecnie ocena jakości surowca spoczywa na wykwalifikowanym pracowniku destylarni.
- Jeśli do destylarni przyjeżdża cysterna, wówczas pracownik nalewa do próbnika nieprzerobiony spirytus i według uznania ocenia, czy surowiec jest dobry do dalszej przeróbki, czy też nie, bądź oddaje próbkę do laboratorium (co niestety opóźnia proces przerobu destylatu). Jeżeli surowy spirytus jest nieodpowiedniej jakości, wówczas po etapie rektyfikacji może się okazać, że nadal nie spełnia on oczekiwań. A przecież wspomniany proces wiąże się z dużą ilością nakładów energetycznych i wkładem pieniężnym. Kluczowe jest to, żeby przyjąć do destylarni dobry spirytus surowy, ponieważ po etapie rektyfikacji produkt powinien mieć odpowiednio dobrą jakość - tłumaczy Dymerski.
Jego urządzenie powinno ocenić, czy destylat jest dobry, w taki sam sposób, jak człowiek. Ale człowiek, jak zaznacza badacz, jest "urządzeniem" zawodnym. Na ocenę pracownika destylarni może mieć wpływ wiele czynników - od zaburzeń węchu związanych ze stanem zdrowia, poprzez kwestie hormonalne, a nawet fakt, czy przeszedł on rano obok piekarni i jaki ma humor danego dnia. Nawet bardzo rzadka pomyłka człowieka wiąże się z dużymi kosztami, dlatego potrzebne jest urządzenie, które zawsze jest niezawodne.
Z tego powodu Tomasz Dymerski postanowił wykorzystać tą nowoczesną technikę instrumentalną do identyfikacji lotnej frakcji destylatów rolniczych. Jego oferta jest kierowana do zakładów zajmujących się produkcją wyrobów alkoholowych. Jak przekonuje chemik, elektroniczny nos to innowacyjne rozwiązanie dla kluczowego etapu - akceptacji lub odrzucenia surowca dostarczonego do destylarni - w produkcji spirytusów i napojów spirytusowych. Podczas badań prowadzonych pod kierunkiem prof. Waldemara Wardeńskiego innodoktorant współpracuje z destylarnią Sobieski SA, skąd otrzymuje próbki. Obecnie ma już wykonany prototyp analizatora gazów, który otrzymał jako urządzenie do opracowane innego celu. Jego zadaniem jest przerobienie go na elektronicznego nosa.
Zwykły analizator "po wciśnięciu guzika pokazuje stężenie gazów". Natomiast elektroniczny nos to urządzenie oparte na sztucznej inteligencji. Dużą role pełni tu statystyka, to urządzenie będzie potrafiło się uczyć na podstawie wcześniej przebadanych próbek. Wprowadzając do komputera informację określającą jakość próbki, można powiązać tą informację z odpowiedzią sygnałów czujników i urządzenie sobie to zapamięta. Kilkaset takich pomiarów pozwoli, by na podstawie algorytmu sztucznych sieci neuronowych urządzenie to nauczyło się poprawnie rozpoznawać jakość destylatów - opisuje chemik.
W przyszłości badacz chciałby opatentować swój pomysł. Obecnie komercyjnie dostępne urządzenia są stosunkowo drogie. Pan Dymerski wierzy, że jego skonstruowanie jest możliwe stosunkowo niskim kosztem. Jego zdaniem, największy problem w realizacji takich projektów to czas.
- Praca naukowa to praca twórcza, której celem jest istotny wkład w daną dziedzinę życia. Często dzięki niej powstają się nowe rozwiązania techniczne czy nawet nowe produkty. Choć elektroniczne nosy są znane w praktyce przemysłowej, mój projekt jest nowatorski i będzie dopracowany pod konkretne zastosowanie. Dzięki dofinansowaniu z grantu ministerialnego i stypendium "Innodotorant" mogę skoncentrować się na pracy badawczej i nie szukać dodatkowych źródeł utrzymania - przyznaje Dymerski.
Projekt "InnoDoktorant - stypendia dla doktorantów" jest realizowany w ramach Poddziałania 8.2.2 Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki 2007-2013. Stypendia w wysokości 30 tys. zł przyznano w 2010 roku już po raz trzeci.

PAP - Nauka w Polsce, Karolina Olszewska (www.odkrywcy.pl)
Prawo fizyki obalone po 150 latach
Newsy Naukowcy z uniwersytetu w Bristolu zaobserwowali zjawisko zaprzeczające jednemu z najstarszych ustalonych eksperymentalnie praw fizyki - co prawda posługując się bardzo specyficznym materiałem - informuje serwis "EurekAlert".
W roku 1853 dwaj niemieccy fizycy Gustaw Wiedemann i Rudolf Franz - badali przewodnictwo cieplne wielu metalicznych pierwiastków i wykazali, że stosunek przewodnictwa cieplnego do elektrycznego jest przy tej samej temperaturze identyczny dla dowolnego metalu - wyraża się tak zwaną liczbą Lorentza (Lo).
Dopiero odkrycie elektronu i pojawienie się fizyki kwantowej w latach 20. XX wieku pozwoliły wyjaśnić, dlaczego tak jest.
Elektrony mają dwie cechy - ładunek i spin. Poruszając się w metalu, powodują przepływ prądu, ponieważ porusza się ładunek. Natomiast przewodnictwo cieplne ma związek ze zmianą spinu. Dlatego poruszający się elektron jest nośnikiem zarówno ciepła, jak i ładunku, toteż rodzaj metalu niewiele zmienia (obserwowane różnice sięgały najwyżej 50 proc.). Tak się w każdym razie wydawało przez niemal 150 lat...
W roku 1996 amerykańscy fizycy C.L. Kane i Matthew Fisher teoretycznie przewidzieli, że jeśli elektrony będą związane z oddzielnymi łańcuchami atomów, doprowadzi to do poważnego pogwałcenia prawa Wiedemanna - Franza. To jakby jednowymiarowy, liniowy świat w trójwymiarowym świecie i elektrony zachowują się dziwnie - jakby rozszczepiały się na część niosącą spin (spinon) oraz ładunek (holon). Gdy holon natrafia na zanieczyszczenie w łańcuchu atomów, jest odbijany, ale spinon po prostu przenika przez przeszkodę i kontynuuje ruch. Dlatego ciepło jest w takim materiale przewodzone z łatwością, a prąd elektryczny - z trudem. Im niższa temperatura, tym większe są odstępstwa od prawa Wiedemanna - Franza.
Kierowana przez eksperymentatorów grupa prof. Nigela Husseya z University of Bristol posłużyła się specyficznym materiałem ("purple bronze") o atomach ułożonych w łańcuchy o jednowymiarowym przewodnictwie - i rzeczywiście, zaobserwowano zjawiska sprzeczne z obowiązujacym dotychczas prawem. Dokładniej rzecz ujmując, materiał przewodził ciepło 100 000 razy lepiej, niż by to wynikało z tradycyjnej wiedzy. Całkiem możliwe, że zjawisko znajdzie praktyczne zastosowania.(PAP)(www.odkrywcy.pl)


Czy potas neutralizuje sól?
Newsy O tym, czy sól jest dla nas szkodliwa, decyduje nie tylko to, jak wiele jej używamy. Dla zdrowia bardziej niekorzystne jest, gdy na duże spożycie soli nakłada się mała zawartość potasu w diecie - sugerują badania opublikowane przez "Archives of Internal Medicine".
Sól kuchenna zawiera niemal wyłącznie chlorek sodu. Wg najnowszych badań substancja ta, nawet spożywana w nadmiarze, nie jest szkodliwa. Jednak większość naukowców uważa, że sól może powodować nadciśnienie tętnicze krwi, co z kolei sprzyja chorobie niedokrwiennej serca oraz udarom mózgu.

Sól a potas

- Potas może jednak neutralizować szkodliwe działanie sodu - wyjaśnia jedna z autorek badań, dr Elena Kuklina z Centers for Disease Control and Prevention. - Dopiero, gdy jest go zbyt mało, sól wykazuje szkodliwe działanie.
Uczona powołuje się na badania CDC, jakie przeprowadzono na 12 tys. ochotników w wieku powyżej 20 lat. Wynika z nich, że ludzie, którzy spożywają dużo soli i niewiele potasu, są dwukrotnie bardziej narażeni na zgon z powodu zawału serca w porównaniu do osób, w których diecie jest dużo obu tych substancji. Wykryto również, że zbyt mała zawartość potasu zwiększa ryzyko zgonu z innych przyczyn aż o 50%.
Obserwacje trwały 15 lat, w tym czasie zmarło 2 270 z 12 000 badanych osób. U 825 zmarłych przyczyną zgonu były choroby serca, 433 osoby zmarły z powodu zatorów i udarów mózgu. Spożywanie potas
Nie jest znany sposób, w jaki potas neutralizuje szkodliwe działanie soli kuchennej. Wiadomo natomiast, że nie wystarczy zażywać go w tabletkach, żeby zwiększyć zawartość tego pierwiastka w organizmie. Trzeba przede wszystkim wzbogacić codzienny jadłospis o obfitujące w ten pierwiastek warzywa i owoce. Należą do nich: rośliny strączkowe, owoce cytrusowe, banany, melon kantalupa, pestki słonecznika, liście mięty, zielone warzywa, pomidory, ziemniaki oraz orzechy.
Przykładowo: w 100 g moreli suszonych jest 1666 mg potasu, w figach suszonych - 938 mg, awokado - 600 mg, bananach - 395 mg, ziemniakach - 357 mg, selerze - 320 mg, kiwi - 290 mg, pomidorach - 282 mg oraz grejpfrutach - 277 mg.
Dziennie spożycie potasu powinno wynosić 4,7 g, ale rzadko kiedy ta norma jest spełniona. Gdy jest go zbyt mało, następuje utrata apetytu i osłabienie organizmu, arytmia serca, bóle głowy, a także zaburzenia koncentracji, nerwowość i zaburzenia snu.
Z badań wynika również, że szkodliwa jest większa niż zalecana konsumpcja soli i to bez względu na poziom potasu w organizmie. Osoby, które spożywały dziennie 5 g chlorku sodu prawie dwukrotnie częściej umierały na serce niż te, w których diecie były jedynie 2 g soli dziennie.
Z kolei Cochrane Library dokonał metaanalizy siedmiu badań dotyczących szkodliwości chlorku sodu. Według tej analizy nie ma dowodów, że ograniczenie spożycia soli zmniejszy ryzyko choroby niedokrwiennej serca czy też przedwczesnego zgonu.
Dr Elena Kuklina z CDC uważa, że w sporze na ten temat lepiej byłoby się skupić na wzajemnych zależnościach między sodem i potasem, niż tylko na tym czy nadmiar soli jest szkodliwy.(PAP)(www.odkrywcy.pl)

Wynalazki inspirowane Marią Skłodowską-Curie
Newsy Zbadanie mechanizmów promieniotwórczości i odkrycie dwóch nowych pierwiastków radioaktywnych przez małżeństwo Curie zaowocowało setkami tysięcy wynalazków - przypomniał w piątek wiceprezes Urzędu Patentowego Sławomir Wachowicz.
Historię wynalazków związanych z odkryciami Marii i Piotra Curie Wachowicz przedstawiał na konferencji "Wybitne odkrycia źródłem inspiracji dla wynalazców", zorganizowanej w piątek w Warszawie z okazji stulecia przyznania Marii Skłodowskiej-Curie drugiej Nagrody Nobla.
Jak powiedział PAP Wachowicz, z promieniotwórczością wiążą się głównie wynalazki w dziedzinie energetyki jądrowej i medycyny. Tylko w branży "Fizyka jądrowa i technika jądrowa", zarejestrowanych jest obecnie ponad 238 tys. patentów, dotyczących takich zagadnień, jak pozyskiwanie energii z rozpadu jądrowego lub budowa reaktorów jądrowych. Opatentowana została również porównywalna liczba zastosowań promieniotwórczych pierwiastków w medycynie. Wszystkie te innowacje mają swoje pierwotne źródło w pierwszych badaniach nad promieniotwórczością, prowadzoną przez naszą rodaczkę i jej męża.
Już w 1911 r. prof. Bronisław Sabat opracował metodę rentgenokimografii, pozwalająca zapisać przebieg zjawisk ruchowych narządów wewnętrznych, zwłaszcza serca i dużych naczyń. W 1914 r. prof. Karol Meyer - polski lekarz - opatentował w Niemczech lampę rtg z dwoma lub więcej anodami. Prof. Stanisław Januszkiewicz w 1935 roku uzyskał patent na metodę ograniczania wiązki promieniowania jonizującego za pomocą światła widzialnego, stosowaną dziś w tzw. przesłonach głębinowych.
Frederic Joliot-Curie (zięć Marii Skłodowskiej-Curie), Hans Halban, Lew Kowarski i Francis Perrin w maju 1939 r. zgłosili wynalazki dotyczące przemysłowego zastosowania łańcuchowej reakcji rozszczepiania dla celów energetycznych. W USA firma Firestone Tire & Rubber Company uzyskała natomiast patent na pierwsze przemysłowe zastosowanie polonu - w samochodowych świecach zapłonowych.
Jak zauważył Wachowicz, małżeństwo Curie nigdy jednak nie uzyskało patentu związanego z żadnym ze swoich odkryć. Największe z nich - zidentyfikowanie i wydzielenie radu, przyniosło im największą sławę i mogłoby przynieść największe pieniądze, jednak opatentowanie go nie byłoby takie proste.
Samego odkrycia radu nie można było opatentować, ponieważ - jak tłumaczył wiceprezes UP RP - odkrywanie fenomenów od zawsze istniejących w przyrodzie nie jest uważane za wynalazek. Podobnie ochronie patentowej nie mogła podlegać wiedza zdobyta przez państwa Curie na temat zjawiska promieniotwórczości. Mogli jedynie opatentować metodę rozdzielania pierwiastków promieniotwórczych, wykorzystaną przez nich do wyizolowania polonu i radu, ale i tego nie zrobili.
- Mógł zdecydować o tym początkowy brak świadomości znaczenia tego odkrycia dla przemysłu oraz sceptycyzm wobec praktycznego zastosowania radu. Ale nie mniej istotne było to, że w 1903 r. sole radowe produkowane już były w Niemczech bez ich pomocy, zgodnie z metodą Friedricha Giesela, a to mogłoby uniemożliwić im uzyskanie patentu - powiedział PAP Wachowicz.
Według niego, dla państwa Curie kwestia patentu była sprawą drugorzędną.
- Oni byli naukowcami czystej wody. Maria Skłodowska-Curie wielokrotnie podkreślała, że wszystko, co odkryła, powinno być dostępne dla wszystkich. Podobnie postąpił Ignacy Łukasiewicz po skonstruowaniu lampy naftowej - wyjaśnił.
Piątkowa konferencja odbyła się w Centralnej Bibliotece Rolniczej, w miejscu, w którym do II wojny światowej stał budynek Muzeum Przemysłu i Rolnictwa. W mieszczącym się w tym gmachu laboratorium Maria Skłodowska po ukończeniu szkoły średniej uczyła się chemii. Jak wspominała po latach, właśnie tym naukom zawdzięczała umiejętności, które posłużyły jej do wydzielenia radu i polonu z rudy uranowej. (PAP)(www.odkrywcy.pl)


Żyjemy w świecie, który ma 10 wymiarów!
Newsy Człowiek od wieków stara się znaleźć wyjaśnienie wszystkich zagadek wszechświata. Na wiele pytań udało się już odpowiedzieć, jednak każda odpowiedź rodzi nowe pytania, dlatego naukowcy starają się opracować uniwersalną teorię opisującą wszystkie zjawiska we wszechświecie. Jak dotąd najlepszą teorią, jaką udało się opracować, jest teoria strun.
Pierwszą teorię strun opracowano, aby wyjaśnić zależność masy cząstki od jej własnego momentu pędu. Jak się okazało - teoria strun nie wyjaśniła tej zależności, za to dzięki niej wprowadzono do świata dotychczas nam znanych cząstek elementarnych, takich jak protony i elektrony, zupełnie nową teoretyczną cząstkę – grawiton. Według naukowców niewidzialne dla nas struny, które przenikają nasz świat są zbudowane właśnie m.in. z grawitonów, które tworzą łańcuchy i silnie oddziałują grawitacyjnie.
Dzisiaj tak naprawdę nie ma jednej teorii strun. Istnieje wiele teorii, które różnią się założeniami początkowymi. Jedne zakładają, że struny tworzą zamknięte, niemożliwe do rozerwania pętle, natomiast inne dopuszczają możliwość rozerwania się pętli i utworzenia prostych strun. Istnieje też podział teorii ze względu na występowanie fermionów.
Większość cząstek można podzielić na dwie grupy: fermiony i bozony. Fermionami są cząstki posiadające masę takie jak np. proton i neutron, natomiast bozony to cząstki które tej masy nie posiadają, za to mogą oddziaływać z innymi cząstkami. Przykładem bozonu jest foton lub grawiton. W teorii strun zakładającej istnienie fermionów, występuje supersymetria, czyli każdy bozon, posiada swojego „partnera” wśród fermionów, więc liczba bozonów i fermionów jest taka sama. Bozony są to cząstki, które oddziałują na fermiony i dzięki temu możemy zaobserwować np. oddziaływania grawitacyjne lub magnetyczne.
Teorie zakładające istnienie w strunach jedynie bozonów, są nazywane bozonowymi teoriami strun i według nich w strunach nie ma w ogóle fermionów, natomiast te teorie, które zakładają supersymetrię cząstek, nazywamy teoriami superstrun. I w tym momencie należy wspomnieć o wielowymiarowości wszechświata.
Według teorii strun poruszamy się w świecie, który przenika co najmniej 10 wymiarów.
Cztery z nich są dla nas obserwowalne. Pierwsze trzy tworzą siatkę, w której żyjemy i nadają wszystkiemu wymiary: wysokość, szerokość i głębokość, natomiast czwartym wymiarem jest czas. Teorie superstrun zakładają istnienie aż 10 wymiarów lub 11 (gdyby wliczyć zerowy wymiar, którym jest kropka kwantowa).
Fizyka kwantowa opisuje dokładnie pozostałe wymiary. Piąty wymiar można sobie wyobrazić jako rozgałęzienia na osi czasu, która przedstawia czwarty wymiar. Tak więc, piąty wymiar to nasze możliwości wyboru ścieżki życiowej. Szósty wymiar tworzą możliwe równoległe światy, czyli światy w których powstały zupełnie inne piąte wymiary niż w naszym. Inaczej mówiąc szósty wymiar zawiera wszystkie możliwe ścieżki rozwoju wszechświata od momentu powstania pierwszych cząstek. Siódmy wymiar sięga punktu wcześniejszego i zawiera w sobie nieskończoność, czyli punkt w którym zaczął powstawać nasz wszechświat. Ósmy wymiar jest jeszcze bardziej niezwykły, ponieważ posiada w sobie różne nieskończoności. W tym wymiarze znajdują się wszechświaty zupełnie różne od naszego, rządzące się zupełnie innymi prawami fizyki. Dziewiąty wymiar tworzy więź pomiędzy wszystkimi nieskończonościami znajdującymi się w ósmym wymiarze i daje możliwość przemieszczania się pomiędzy nimi. Dziesiąty wymiar to punkt w którym powstały wszystkie możliwe nieskończoności.
Co ciekawe modele matematyczne opisujące bozonową teorię strun zakładają istnienie aż 26 wymiarów, jednak nie potrafimy ich jeszcze dokładnie opisać. Naukowcy nie mają pojęcia co może znajdować się poza punktem dziesiątego wymiaru.
A gdzie w tym wszystkim wspomniane na początku grawitony? Otóż grawitony występują właśnie w innych wymiarach, które przenikają rzeczywistość. Struny w których znajdują się pozostałe wymiary są jednak tak małe, że nie jesteśmy w stanie ich zobaczyć żadną znaną człowiekowi metodą.
Teoria istnienia grawitonów to jeden z dowodów na istnienie innych wymiarów skręconych w mikroskopijne struny. Naukowcy już dawno stwierdzili, że teoretycznie w naszej rzeczywistości zaobserwować można jedynie szczątkowe oddziaływania grawitacyjne. Jednym z możliwych wyjaśnień tego zjawiska jest to, że pozostałe siły grawitacyjne są skumulowane właśnie w strunach i jedynie niewielka ich ilość wpływa na obserwowaną przez nas rzeczywistość.
Ciągle poszukuje się ujednoliconej teorii strun, tak zwanej M-teorii, która jednoznacznie opisałaby wszystkie zjawiska występujące w naszym wszechświecie jak i we wszechświatach równoległych. Potocznie mówi się, że M-teoria będzie teorią wszystkiego.
Istnieje jednak jeden poważny problem z opracowaniem teorii wszystkiego. Aby znaleźć rozwiązanie wszystkich zagadek wszechświata należałoby zapomnieć o dotychczasowych osiągnięciach nauki, ponieważ zostały one stworzone do opisu zaobserwowanych zjawisk i nie da się za pomocą dzisiejszej mechaniki kwantowej opisać tego, czego nie znamy. Aby powstawała M-teoria , należy najpierw stworzyć zupełnie nową abstrakcyjną naukę, ale czy to w ogóle jest w granicach ludzkich możliwości?
Właśnie dlatego teoria strun posiada wielu przeciwników. Krytycy mówią, że jest to teoria „bezpieczna”, ponieważ nie ma możliwości udowodnienia jej w żaden doświadczalny sposób. Również nie ma jak obalić tej teorii, ponieważ opiera się ona na przypuszczeniach i abstrakcyjnych założeniach. Jednak jeśli kiedykolwiek udałoby się znaleźć dowód doświadczalny na istnienie większej liczby wymiarów, byłoby to przełomowe wydarzenie w dziejach ludzkości, które wyznaczyłoby zupełnie nowe ścieżki dla naukowców.
Na zdjęciu: Michael Boris Green, współtwórca teorii superstrun.

CHCIELI BYŚMY PRZEPROSIĆ ZA DOŚĆ DŁUGIE NIE AKTUALIZOWANIE STRONY ALE JESTEŚMY W CZASIE BUDOWY PRACOWNI. KORZYSTAJĄC Z OKAZJI CZEKAMY NA DARCZYŃCÓW KTÓRZY WSPOMOGĄ PORTAL. DZIĘKUJEMY


Polska stanie się światową potęgą technologiczną
Newsy Metoda wytwarzania grafenu do celów przemysłowych, opracowana przez dr. inż. Włodzimierza Strupińskiego uzyska ochronę patentową na całym świecie. Dzięki środkom przyznanym przez resort nauki Polacy mogą rozwijać i komercjalizować autorską technologię.
Dotychczasowe osiągnięcia dają nam silną pozycję w konkurencji o fundusze z europejskiego programu Flag Ship, który od 2012 roku na badania nad grafenem ma przeznaczać 100 milionów euro rocznie przez 10 kolejnych lat - zapewnia dr Strupiński z Instytutu Technologii Materiałów Elektronicznych (ITME).
Opracowana tu metoda wytwarzania grafenu bardzo wysokiej jakości odpowiada wysokim wymaganiom współczesnej elektroniki, a jednocześnie jest użyteczna w zastosowaniach na skalę przemysłową. Grafen powstaje jako cienka warstewka węgla wytworzona na powierzchni węglika krzemu na drodze procesów fizyko-chemicznych przebiegających w wysokiej temperaturze. Strupiński wykorzystał tu typowe urządzenia do wytwarzania struktur półprzewodnikowych.
Artykuł na temat polskich osiągnięć, jaki opublikowało czasopismo Nano-Letters, spotkał się z zainteresowaniem zarówno ze strony ośrodków badawczych z całego świata, jak i podmiotów biznesowych.
W maju 2010 r. metoda została zgłoszona do polskiego urzędu patentowego, a równocześnie złożono wniosek do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego o dofinansowanie rozszerzenia ochrony patentowej na inne kraje.
"Te pieniądze zostały nam przyznane, już podpisałem umowę z ministerstwem (za pośrednictwem OPI) na realizację tego grantu. Ministerstwo zapewniło nam środki na opłacenie procedury związanej z ochroną na cały świat - przez najbliższe 18 miesięcy, a na kolejne lata w Unii Europejskiej, Stanach Zjednoczonych i w Japonii, a niewykluczone, że dalej cały świat" - mówi dr Strupiński.
Jak podkreśla, patent w połączeniu z artykułem w poczytnym piśmie stwarza Polakom komfortową sytuację. Mogą oni sprzedawać nowy materiał lub - co ważniejsze - rozwijać dalsze operacje technologiczne, które mają na celu zastosowanie grafenu w urządzeniach.
"Skoro już zrobiliśmy pierwszy krok w tej dziedzinie i jesteśmy w tej chwili w światowej czołówce jeśli chodzi o technologię wytwarzania grafenu, to dobrze by było, żeby w Polsce rozwijać ją dalej. Polskie firmy są gotowe do inwestowania, choć trzeba dopiero zorganizować w naszym kraju podstawę technologiczną i infrastrukturę związaną z grafenem" - ocenia rozmówca serwisu Nauka w Polsce.
Uczeni liczą, że powstanie krajowy program badawczy, który - wzorem innych państw - uruchomi potencjał polskich placówek badawczych i doprowadzi do zdobycia różnych doświadczeń, opracowania technologii cząstkowych.
Grafen otrzymywany metodami chemicznymi może też służyć do wytwarzania materiałów kompozytowych, przezroczystych elektrod w ogniwach słonecznych, superkondensatorów i ogniw wodorowych.
Dr inż. Strupiński nie wyklucza, że w przyszłości powstanie komercyjna firma współpracującą z jednej strony z UW, a z drugiej z funkcjonującym w strukturach ITME, laboratorium EpiLab. Taka działalność wpisuje się w tradycję Instytutu, który w Polsce jest jedynym, natomiast na świecie - jednym z kilku ośrodków, gdzie produkuje się grafen tak wysokiej jakości i tak zaawansowanymi metodami.
"ITME będzie co najmniej udziałowcem firmy, która powstanie aby skomercjalizować nasze badania. Już zgłaszają się do nas różne grupy biznesowe, a rozmowy są bardzo zaawansowane. Wspiera nas również Ministerstwo Gospodarki, które kojarzy nas z firmami krajowymi, które mogłyby zainwestować w działalność związaną z grafenem" - zdradza dr Strupiński.

Karolina Olszewska (PAP)
"Antybiotyk" od IBM
Newsy Naukowcy z IBM opracowali nowy lek, oparty na nanocząstkach. Ten "antybiotyk nanocząsteczkowy" niszczy bakterie, tworząc mikroskopijne otwory w ich ścianach komórkowych. Działa także na odporne na dotychczasowe antybiotyki bakterie MRSA - poinformował magazyn Technology Review.
Naukowcy z IBM pracowali nad środkami mogącymi zastąpić klasyczne antybiotyki w walce z bakteriami MRSA (Methycillin Resistance Staphylococcus Aureus= antybiotykoodporny gronkowiec złocisty) odpowiedzialnymi za ciężkie zakażenia, często kończące się śmiercią. Bakterie MRSA, którymi chorzy najczęściej zakażają się w warunkach szpitalnych, odporne są na niemal wszystkie znane obecnie antybiotyki, a rosnąca ilość ich szczepów i szybka ewolucja stają się problemem dla lecznictwa zamkniętego.
Według U.S. Centers for Disease Control and Prevention (CDC) w 2005 roku w USA zakaziło się tymi bakteriami 95 tys. osób; obecnie ta liczba wzrosła niemal dwukrotnie. Podobne dane mówiące o ponad 100 tys. zakażeń w Europie przedstawiono na konferencji dotyczącej antybiotykoterapii i odporności w 2009 roku w Sztokholmie.
Jak twierdzi prof. mikrobiologii Mary B. Chan-Park z Nanyang Technological University w Singapurze przyczyną tak szybkiego rozwoju bakterii odpornych są dotąd stosowane rodzaje antybiotyków. Większość z nich ma za zadanie zaburzyć procesy metaboliczne wewnątrz samej bakterii. Leki, uszkadzające ścianę komórkową były dotąd rzadko stosowane jako powoli działające i mogące wykształcić szybką odporność.
Naukowcy z IBM postawili tymczasem na materiały nowej generacji, które oddziaływałyby bezpośrednio ze ścianą komórkową bakterii. Jak powiedział Technology Review dr inżynierii materiałowej James Hedrick, kierujący grupą badawczą należącym do IBM Almaden Lab w San Jose, stan Kalifornia, badacze postanowili wytworzyć polimery, zbudowane z bloków zawierających nanocząstki. Zaprojektowali je tak, aby w centrum łańcucha polimeru znajdował się element rozpuszczalny w wodzie i reagujący ze ścianami komórkowymi bakterii, zaś na końcu łańcucha - element hydrofobowy.
Dodanie wody powodowało iż polimer, ze względu na swoją konstrukcję, zwijał się w sferyczną nanocząstkę, która mogła "przykleić się" do ściany komórkowej bakterii i uszkadzać ją. Substancje, które wchodziły skład polimerowego łańcucha naukowcy z IBM opracowywali i testowali wspólnie z badaczami z Singapore Institute of Bioengineering and Nanotechnology.
Okazało się, że polimer uszkadza i niszczy ściany komórkowe bakterii gram-dodatnich stanowiących znaczną grupę wśród bakterii odpornych na antybiotyki. Uszkadzają one także ściany komórkowe grzybów. Bakterie gram-ujemne jednak, posiadające odmienny typ ścian komórkowych, mogą przetrwać atak nanocząstek stosunkowo nieuszkodzone. Badacze z IBM opracowują polimer, który niszczyłby spotykany w nich typ ścian komórkowych.
Jak przyznaje Robert Allen, kierujący działem inżynierii chemicznej w Almaden Lab, będzie to trudniejszy proces, bowiem trzeba będzie zmienić substancję czynną nanocząstki zachowując jej własności jak rozpuszczalność, czy rozmiary.
Naukowcy z IBM twierdzą, że nowe nanocząstki będą podawane bezpośrednio do organizmu w przypadku infekcji zagrażających życiu. Mogą także być składnikami żeli stosowanych na zakażone rany. Pierwsze testy in vitro na ludzkich komórkach krwi i komórkach bakteryjnych dały pozytywne wyniki. Allen zauważa iż nanocząstki nie reagują z ludzkimi komórkami krwi, bowiem ich ładunek elektryczny jest "znacząco większy" niż komórek bakteryjnych. W pierwszych testach u myszy zakażonych MRSA nie stwierdzono toksyczności leku, zauważono znaczną poprawę, a żadna z zakażonych myszy nie padła.
Almanden Lab pracuje obecnie nad procesem produkcji nanocząsteczek - laboratorium wytwarzało ich po około 2 gramy a do szerokich testów klinicznych potrzebne są kilogramy nowej substancji. IBM szuka także partnera wśród koncernów farmaceutycznych - zajmujący się informatyką, konsultingiem i inżynierią materiałową koncern nie ma doświadczenia w branży biomedycznej. (PAP) (www.odkrywcy.pl)
Polski wynalazek w walce z rakiem
Newsy Nowatorskie szczepionki przeciwnowotworowe i inne rodzaje terapii genowej, w których zamiast DNA będzie wykorzystywane mRNA, czyli genetyczny przepis na białko, mogą wkrótce powstać dzięki wynalazkowi naukowców z Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego (FUW).
Polskim chemikom z FUW, we współpracy z badaczami z Louisiana State University, udało się tak zmodyfikować kwas rybonukleinowy mRNA - będący w komórkach matrycą do produkcji białek - że trzykrotnie wydłużyła się jego trwałość, a wydajność syntezy białek z jego udziałem wzrosła pięciokrotnie. Dzięki temu, możliwe stanie się wykorzystanie mRNA w przeciwnowotworowych szczepionkach lub terapiach genowych, które będą bezpieczniejsze i skuteczniejsze niż obecnie testowane - uważają autorzy badań.

LICENCJA NA ZABIJANIE

"Dajemy biologom uniwersalne narzędzie, które potencjalnie umożliwia opracowanie skutecznych szczepionek przeciwko każdej chorobie nowotworowej" - zapewnia biorący udział w badaniach dr Jacek Jemielity z Zakładu Biofizyki FUW.
Licencja na produkcję zmodyfikowanego mRNA została już wykupiona przez niemiecką firmę BioNTech z Moguncji. Firma zapowiada, że jej oddział o nazwie Ribological jeszcze w 2011 r. rozpocznie pierwszą fazę badań klinicznych nad nową szczepionką przeciwnowotworową opartą o mRNA. Ma ona znaleźć zastosowanie w pierwszej kolejności w leczeniu złośliwego nowotworu skóry - czerniaka.
Preparat będzie wstrzykiwany do węzłów chłonnych pacjentów, a obecne tam komórki odporności - tzw. dendrytyczne - wykorzystają zawarte w nim mRNA (które zawiera przepis na białko charakterystyczne dla komórek nowotworu), by szkolić limfocyty T w zabijaniu komórek czerniaka.
Zgodnie z podpisaną umową, badacze z FUW wyprodukują zmodyfikowane zakończenia mRNA w ilościach gwarantujących przeprowadzenie badań klinicznych.

MAŁA ZMIANA - DŁUŻSZE ŻYCIE

Naukowcy od lat próbują zastosować terapię genową w leczeniu wielu chorób, także nowotworowych. Obecnie polega ona na dokonywaniu zmian na poziomie DNA komórek nowotworu, a dokładnie na wprowadzaniu do komórek różnych genów terapeutycznych, których mutacje odpowiadają za wzrost guza. Są to m.in. geny kodujące białka odpowiedzialne za hamowanie powielania się komórek, za ich samobójczą śmierć (apoptozę) lub pobudzające niszczenie komórek nowotworowych przez układ odporności.
Modyfikacje genetyczne wykorzystuje się też przy opracowywaniu szczepionek przeciwnowotworowych. Polegają one na wprowadzaniu do komórek odporności genów, dzięki którym układ immunologiczny nauczy się lepiej rozpoznawać i niszczyć nowotwór.
Manipulowanie DNA jest jednak dość ryzykowne i grozi różnymi powikłaniami u pacjentów - podkreśla prof. dr hab. Edward Darżynkiewicz z Zakładu Biofizyki FUW.
Jego zespół od lat pracuje nad bezpieczniejszym sposobem, jakim jest wykorzystanie w terapii informacyjnego RNA (mRNA). Jak tłumaczą badacze, większość zadań w komórce, niezbędnych do jej poprawnego funkcjonowania, wykonują białka. Informacja o budowie każdego z nich jest zapisana w DNA obecnym w jądrze komórkowym. Aby na jej podstawie mogło być wyprodukowane konkretne białko, musi ona zostać przepisana na matrycę w postaci mRNA. Proces ten nosi nazwę transkrypcji.
Obecnie trwają prace nad terapiami, w których zamiast genu terapeutycznego kodującego dane białko, naukowcy mogliby wprowadzać do komórek nowotworu mRNA zawierające informacje niezbędne do produkcji tego białka.
Problem w tym, że czas życia łańcuchów mRNA jest krótki - zazwyczaj są to godziny, nierzadko minuty. Zanim wstrzyknięte do organizmu terapeutyczne mRNA dotarłoby do komórek i wyprodukowało zbawienne dla pacjenta białko, zostałoby rozłożone przez enzymy obecne w jego organizmie - tłumaczy prof. Darżynkiewicz.
Czapeczkę tworzy specyficzny związek chemiczny, który jest dołączony do reszty łańcucha za pomocą mostka trifosforanowego. Dzięki opracowanym przez siebie metodom chemicznym, naukowcy z Zakładu Biofizyki FUW stworzyli i zbadali wiele sztucznych wersji kapu. Kilka grup tych struktur zgłoszono do opatentowania.
Szczególnie ważne okazały się kapy, w których atom tlenu w mostku trifosforanowym podmieniono na atom siarki. "Przeciętna cząsteczka mRNA składa się z 80 tysięcy atomów, my zmieniliśmy tylko jeden. Ta drobna modyfikacja miała fascynujące konsekwencje" - mówi biorąca udział w badaniach dr Joanna Kowalska z Zakładu Biofizyki FUW.
Badania przeprowadzone przez prof. Roberta E. Rhoadsa z Louisiana State University dowiodły, że dzięki niej udało się trzykrotnie wydłużyć czas życia mRNA w komórce, przez co ilość białka wytwarzanego z jego udziałem wzrosła aż pięć razy.
Z kolei testy na myszach, wykonane przez badaczy z firmy BioNTech i z Uniwersytetu Medycznego w Moguncji, wykazały, że układ odpornościowy myszy reagował na nie aż trzykrotnie silniej niż na białko powstałe po wstrzyknięciu niezmodyfikowanego mRNA.
Jak ocenia prof. Ugur Sahin, dyrektor generalny BioNTech i wykładowca na Uniwersytecie Medycznym w Moguncji, "postęp osiągnięty dzięki użyciu sztucznych kapów opracowanych na Uniwersytecie Warszawskim może okazać się kluczem do skutecznej immunoterapii opartej o RNA".
Szczepionki i terapie bazujące na mRNA będą miały wiele zalet. Najważniejszą jest to, że nie będą ingerować w genom, co likwiduje ryzyko mutacji i zwiększy bezpieczeństwo ich stosowania. Poza tym, po wywołaniu efektu terapeutycznego łańcuchy mRNA będą rozkładane.
"Nasze metody modyfikowania i wytwarzania kapów świetnie działają w probówkach, co jest istotne dla każdego, kto myśli o przemysłowej produkcji leków" - podkreśla dr Jemielity.
Joanna Morga(PAP) (www.odkrywcy.pl)
Polska zagrożona topniejącymi lodowcami
Newsy Arktyczne lody mogą stopnieć do 2037 roku, wzrośnie poziom morza, miejscowe zwierzęta stracą siedliska, ale ludzie zyskają szlak żeglugowy - wynika z badań, zaprezentowanych w poniedziałek w Warszawie na sesji naukowej "Arktyka w trakcie przemiany".
Jak przypominali uczestniczący w spotkaniu badacze Arktyki, przemiany wokół bieguna północnego zachodzą coraz szybciej i bardzo trudno je prognozować. "Kilka lat temu, w trakcie prac międzynarodowego panelu klimatycznego IPCC dokonano symulacji, według której lód na powierzchni Morza Arktycznego prawdopodobnie zniknie do roku 2100. Jednak pomiary, dokonane od tamtej pory wskazują, że lodu ubywa szybciej niż przypuszczano. Teraz naukowcy sądzą, że cały lód może się stopić do 2037 r." - powiedziała wiceprzewodnicząca Międzynarodowego Komitetu Badań Arktycznych prof. Naja Mikkelsen z Instytutu Badań Geologicznych Danii i Grenlandii.
Podkreśliła, że proces ten stale przyspiesza, ponieważ wraz z malejącą powierzchnią lodu, znika odbijająca promienie słoneczne biel, a ciemny ocean absorbuje energię słoneczną i nagrzewa się, sprzyjając szybszemu topnieniu lodu.
Na zamarzniętej powierzchni oceanu żyje wiele zwierząt - w tym niedźwiedzie polarne, dla których przetrwania lód jest kluczowy; jeśli zniknie, stracą swoje siedliska. Ludzie natomiast, po raz pierwszy w znanej historii będą mogli już pewnie za kilka lat przepłynąć statkiem (innym niż lodołamacz) przez cały Ocean Arktyczny.
Poza tym, jak dodała, topnieje też lód na powierzchni lądu, np. na Grenlandii. To z jednej strony jest korzystne dla ludzi - mogą więcej budować, tworzyć instalacje do wydobycia i przesyłania ropy naftowej itp. Z drugiej jednak strony, środowisko radykalnie się zmieni, co spowoduje daleko idące konsekwencje dla całego świata. Najwyrazistszy przykład to podniesienie się poziomu mórz, które zagrozi wielu nadbrzeżnym siedzibom ludzi, powodując masowe migracje i związane z tym problemy społeczne. Zmiana klimatu przy biegunie północnym związana jest ze zmianą cyrkulacji powietrza. "Już teraz pogoda w Europie robi się bardziej burzowa. Na kontynencie zimy stają się ostatnio mroźniejsze, a z kolei na Grenlandii przeciwnie - prawie nie ma w tym roku śniegu" - tłumaczyła Mikkelsen.
Cały proces jest bardzo złożony. "Topnienie lodu w Arktyce nie jest nowością. W dawniejszych czasach takie zjawiska miały miejsce kilkakrotnie i zawsze pokrywa lodowa, zarówno na powierzchni morza, jak i na lądzie, odbudowywała się" - powiedziała Mikkelsen. Wyjaśniła, że niektóre próbki osadów, pobrane z dna Morza Arktycznego, wskazują, że był już w przeszłości okres, kiedy w Arktyce nie było całorocznej pokrywy lodowej.
"Teraz jednak nie wiemy jak ten proces będzie przebiegał. Wpływa na to bardzo wiele czynników, których w przeszłości nie było. Wiele mówi się o ograniczeniu emisji dwutlenku węgla. Zgadzam się, że to ważne, ale to tylko jedna drobna przyczyna zmian klimatycznych, w tym zmian w Arktyce. Ze spalaniem węgla i innych paliw wiąże się np. emisja pyłów, które niesione przez silne strumienie powietrza docierają nad Arktykę i opadają na lód. Lód ciemnieje i bardziej się nagrzewa od słońca, co oczywiście przyspiesza proces topnienia" - powiedziała.
Obserwacje - jak powiedział z kolei przewodniczący Komitetu Badań Polarnych PAN prof. Jacek Jania - wskazują, że nie tylko maleje powierzchnia, ale też grubość pokrywy lodowej w Arktyce, co może przynieść nam jeszcze kolejne zaskakujące przyspieszenie tempa topnienia.
Prof. Jania podkreślił, że związany z topnieniem północnego lodu przybór wód w morzach zagrozi też Polsce. "Nie jesteśmy Holandią, ale wzrost poziomu morza o metr spowoduje i u nas spore straty" - powiedział. Według niego, prognozy wskazują, że jeśli Bałtyk podniesie się o metr, zalane zostaną zwłaszcza tereny w rejonie Trójmiasta i wzdłuż dolnego odcinka Wisły, część Półwyspu Helskiego oraz Mierzei Wiślanej a także nadmorskie obszary nad Zalewem Wiślanym.
"Woda w Bałtyku jest chłodna, więc raczej nieliczni Polacy się kąpią, ale ciepłą, piaszczystą plażę bardzo lubimy. To właśnie te jako pierwsze zaczną znikać pod wodą" - powiedział prof. Jania.(PAP) (www.odkrywcy.pl)
Zapachy czujemy "kwantowo"
Newsy Zwolennicy kontrowersyjnej teorii dotyczącej odczuwania zapachów zyskali nowy argument: muszka owocowa potrafi rozróżniać węchem cząsteczki o identycznym kształcie - informuje "New Scientist".
Obecnie uznawana teoria głosi, że odczuwamy zapachy, bo nasz nos potrafi ocenić kształty cząsteczek chemicznych. Jednak muszka owocowa jest w stanie rozróżnić dwie cząsteczki o identycznych kształtach, choć różnych właściwościach. Może to być argumentem za teorią, według której zmysł węchu wykrywa drgania cząsteczek.
Zarówno nosy ssaków, jak i czułki owadów pokryte są białkami, które tworzą podobne do kieszonek receptory. Uważa się, że poszczególne cząsteczki chemiczne - pasujące do tych białek jak klucz do zamka - wywołują kaskadę reakcji, prowadzących do odczuwania zapachu. Ten model nie tłumaczy jednak, dlaczego różne cząsteczki mogą mieć bardzo podobne zapachy.
W roku 1996 biofizyk Luca Turin postawił hipotezę, zgodnie z którą o zapachu decydują wibracje danej cząsteczki. Elektrony mogłyby przechodzić przez receptor tylko wtedy, gdyby był połączony z cząsteczką wibrująca przy właściwej częstotliwości. Taka częstotliwość może wywołać tunelowy efekt kwantowy, umożliwiający przemieszczenie się elektronu.
Potwierdzeniem teorii byłaby możliwość rozróżniania cząsteczek o takim samym kształcie, ale wiązaniach wibrujących w rozmaity sposób. Wystarczy zamienić atom wodoru na dwa razy cięższy atom izotopu - deuteru, by częstotliwość uległa zmianie.
Badania na ludziach nie dały jednoznacznych wyników, natomiast Efthimios Skoulakis z centrum biomedycznego w Vari (Grecja) przeprowadził eksperymenty na muszkach owocowych, które łatwo wytrenować. Umieszczone w labiryncie muszki kierowały się w stronę normalnego acetofenonu, oktanolu czy benzaldehydu, a nie ich "deuterowanych" wersji. Możliwe zatem, że wyczuwają charakterystyczne dla wiązań wibracje. (PAP) (www.odkrywcy.pl)
Strona 2 z 8 < 1 2 3 4 5 > >>
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

AngelOrits
13/02/2018 15:30
ylqchqo http://www.witteduiven-kl
edingverhuur.nl/tweedehan
ds-omega-dames-142.html http://www.mcpmotorsport.
co.uk/hermes-bag-collecti
on-2017-859.asp http://www.klfloraldesign


SylviaMeW
11/09/2017 22:49
Thank you for sharing. I found college information which provides [b]Computer Programming & Information Technology[/b] [url=asa.edu]http://www.a
sa.edu/computer-programmi
ng-info-tech.asp[/url]


RichardDosy
31/07/2017 07:33
zazppov http://www.adidasstansmit
hbronze.fr/198-stan-smith
-noir-cdiscount.php http://www.digitalspot.it
/scarpe-supra-a-palermo-9
43.php http://www.blackhorsesv.i
t/914-adidas-


metallica
05/10/2010 15:00
Witam Wszystkich :>

The_Labochem
16/04/2010 18:48
Witam

Copyright © 2010 LaboChem Team

159316 Unikalnych wizyt

PHP-Fusion v6.01.6 © 2003-2005


Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie | okazjanazakupy.pl